Euroluce 2025 – światło jako materia przyszłości.
Mediolan w kwietniu tętni światłem. Dosłownie i w przenośni. W tym roku ponownie mieliśmy okazję zanurzyć się w tę świetlną narrację podczas Euroluce 2025, jednej z najważniejszych części Salone del Mobile.Milano. Tegoroczna edycja przyciągnęła 306 wystawców z całego świata, a hale wystawowe przekształciły się w prawdziwe laboratoria światła, w których projektanci, inżynierowie i artyści zacierali granice między technologią, designem a emocją.
Już od pierwszych kroków widać było, że światło przestaje być jedynie funkcjonalnym narzędziem. Staje się językiem wyrazu, środkiem narracji, materiałem do tworzenia przestrzeni i nastroju. Było zmysłowo, poetycko i – co najważniejsze – świadomie.
Artemide – światło jako architektura.
Na stoisku Artemide jak zwykle było tłoczno – i nic dziwnego. Marka znana z łączenia technologii i wrażliwości architektonicznej pokazała dwa wyjątkowe projekty.
Pierwszy to Arctic autorstwa duńskiego biura BIG – system modularnych opraw o formie inspirowanej kryształami lodu. Z pozoru chłodna, geometryczna struktura, ale z możliwością indywidualnej konfiguracji, pozwalającej tworzyć osobiste kompozycje świetlne. Arctic nie tylko świeci – buduje przestrzeń jak element architektury.
Drugi to Internod, projekt opracowany wspólnie z zespołem Arup. To zadaniowa oprawa wykonana z bambusa – lekka, trwała, ekologiczna. Rezygnacja z mechanicznych sprężyn na rzecz zaawansowanych rozwiązań świetlnych sprawia, że to lampa niemal zen – czysta w formie, precyzyjna w działaniu.
Flos – nowoczesność w dialogu z klasyką.
Stoisko Flosa to zawsze jedno z najbardziej wyczekiwanych miejsc na Euroluce – i tym razem nie zawiodło. Widać było, że marka postawiła na dialog pokoleń – zestawiając współczesne eksperymenty z reedycjami klasyków.
Nowe propozycje braci Bouroullec – Luce Sferica, Luce Cilindrica oraz Maap – ukazały trzy zupełnie różne strategie pracy ze światłem. Dwie pierwsze to szkło i czysta geometria, niemal niewidzialne, dopóki nie rozbłysną. Maap zaś to zupełnie inna historia – oprawa z Tyveku, przypominająca papierowe origami, giętka, subtelna i nieoczywista. Nowoczesność tu nie jest krzykliwa – jest bliska ciału i przestrzeni.
Ale największą niespodzianką była reedycja Seki-Han autorstwa Tobii Scarpy – oprawy z ruchomymi, drewnianymi listwami, przypominającej mechanizm muzycznej pozytywki. Do tego nowa wersja Biagio z 1968 roku – tym razem wykonana z miodowego onyksu – wyrafinowana, rzeźbiarska, niemal mistyczna. To światło z duszą.
Foscarini – nowa definicja żyrandola.
Włoski Foscarini zaskoczył odważną kolekcją żyrandoli, redefiniującą ten klasyczny typ oprawy. Projekty Francesci Lanzavecchii, Rodolfo Dordoni i Alfredo Chiaramonte z Marco Mariną eksplorowały lekkość materiałów i emocjonalność formy. Na szczególną uwagę zasługuje Tilia – oprawa inspirowana naturą, której organiczny kształt zdaje się poruszać pod wpływem powietrza. Intrygujące były także lampy wykonane z recyklingowanej lawy – surowe, unikalne, jak kapsuły czasu. Foscarini udowodnił, że światło może być emocją, nie tylko funkcją.
Lasvit, Ambientec, Grau: kiedy światło opowiada.
W przestrzeniach Lasvitu panowała atmosfera bliska sakralnej. Ich instalacja Soaked in Light była czystą choreografią refleksów – kryształy reagowały na światło i ruch, tworząc nieustannie zmieniającą się, niemal hipnotyczną scenografię.
Z kolei Patrick Jouin pokazał lampę Vera – oprawę balansującą między naturą a technologią. Organiczna forma, lekkość szkła i niezwykła kontrola nad światłem sprawiały, że trudno było od niej oderwać wzrok.
Ambientec i Grau grały na emocjach.
Pierwszy – japońska marka znana z bezprzewodowych, zmysłowych lamp – pokazała nowe modele: Vosco i Barcarolle, w których minimalizm spotyka poezję.
Grau z Niemiec zaprezentował instalację Campfire – świetlną rzeźbę przywołującą atmosferę ogniska. Ludzie siadali wokół niej, jakby naprawdę czuli ciepło i trzask iskier. To nie była lampa. To było doświadczenie.
Subtelność, funkcjonalność, precyzja.
Wśród bardziej technicznych, ale nadal poetyckich propozycji wyróżniały się marki takie jak Davide Groppi, Luceplan i Cariboni Group.
Davide Groppi – mistrz światła niematerialnego – pokazał TaO: czarną kulę zawieszoną w przestrzeni, jak cień na granicy światła. Nowy system Set, inspirowany sprzętem fotograficznym, pozwala na niezwykle precyzyjną kontrolę kierunku i intensywności światła – to narzędzie, z którego projektanci będą chętnie korzystać.
Luceplan przyciągał swoją nową oprawą Markis autorstwa Daniela Rybakkena – lampa wyglądająca jak cień rozpięty na ramie. Niewidoczna, a jednak obecna.
Z kolei Cariboni – specjalista od miejskiego światła – pokazał Spoon: elegancki system oświetlenia ulicznego, zaprojektowany z myślą o kontekście miejskim i ludzkiej skali. Prosty, ale wyrafinowany.
Euroluce 2025 na Salone del Mobili to więcej niż targi
Wrażenie po tegorocznej edycji? Światło nie jest już dodatkiem. Jest architektem przestrzeni, reżyserem nastroju, a często też medium sztuki i aktywizmu.
Czuć było zmianę paradygmatu – od technologicznej demonstracji mocy, ku subtelności, relacyjności i zrównoważeniu. Wzornictwo staje się bardziej empatyczne, osobiste i odpowiedzialne. A światło? Wciąż nas zaskakuje.
Jesteśmy gotowi wesprzeć Cię na każdym etapie.
Napisz, zadzwoń lub zostaw kontakt do Siebie.
Jesteśmy gotowi wesprzeć Cię na każdym etapie.
Napisz, zadzwoń lub zostaw kontakt do Siebie.
JABRAARCHITECTS.
Menu
Kontakt